„Dlaczego? Bo tak i już”. Honorowy przepis na prostsze życie.

Pełnimy w życiu różne role: współpracownika, partnera, przyjaciela czy rodzica. Zasady i związane z nimi wartości mogą nas z nimi łączyć bądź fundamentalnie dzielić. Od dziecka słyszymy od rodziców, jakie są zasady. Kiedy pytamy dlaczego, częstą odpowiedzią jest „bo tak”. Nie drążymy dalej, nie kwestionujemy, zasady to zasady. Takie podejście charakteryzuje osoby o wysokim natężeniu motywatora „honor”. W jaki sposób myślą ludzie o dużym natężeniu tego motywatora, jak żyć z osobą na przeciwnym biegunie i czy w ogóle jest to możliwe?

„Bo tak nauczyła mnie mama”

Jako mała dziewczynka słyszałam wiele o zasadach dla zasad, jednak nie rozumiałam, jak można w tak wymijający sposób tłumaczyć dziecku świat. Dziś, jako ekspertka od motywacji człowieka rozumiem, jak wygląda świat osoby, która patrzy na życie przez pryzmat reguł. W pomiarze motywacji metodą prof. Reiss’a, za tego typu styl myślenia odpowiedzialny jest  „honor”. Wspomniany motywator mówi nam o tym, jak bardzo do osiągnięcia szczęścia i harmonii są nam potrzebne zasady. Osoba o dużym dodatnim natężeniu motywatora “honor” osiąga szczęście, kiedy żyje zgodnie z zadami. Często reguły czerpie z domu rodzinnego, z którym jest bardzo związana. Ma silną więź emocjonalną z przodkami i to zwykle od nich uczy się zasadniczego podejścia do życia.  

Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w ciekawej rozmowie ze starszą kobietą, która na pytanie o motywację swojego zachowania zawsze odpowiadała, że robi tak, ponieważ „tak nauczyła mnie moja mama”. Silną potrzebę honoru łatwo dostrzec w szacunku do przekazywanych wartości. Osoby o silnym natężeniu tego motywatora posiadają swój kodeks etyczno-moralny, który pomaga im w porządkowaniu swoich emocji i poprawie jakości życia. Ponoszą odpowiedzialność za swoje zobowiązania i postępowanie. Dotrzymują obietnic i są odpowiedzialne – jest to dla nich wyraz szacunku wobec ludzi, którymi się otaczają.

Model ich działania trafnie opisuje cytat Władysława Bartoszewskiego: 

„Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”. 

Zasady są dla osób z dużą potrzebą honoru pomocną dłonią w każdym kryzysie. Cokolwiek, by się nie działo, przetrwają, jeśli będzie trzymać się zasad i to one sprawią, że będzie nie tylko żyć, ale też żyć szczęśliwie. 

Zasady jako sposób na szczęście? Nie dla każdego.

Czy dla każdego człowieka zasady są drogowskazem i mapą szczęśliwego życia? Wyobraźmy sobie skalę od -2 do +2. Osoby o ekstremalnie dużej potrzebie honoru są przy +2. Kogo znajdziemy na drugim końcu kontinuum? Osobę, która czerpie radość z każdego wyjścia poza schemat, każdej możliwości złamania reguł. To właśnie od takich osób można usłyszeć, że „zasady są dla głupków” – ograniczenie prędkości, zapinanie pasów, zakaz chodzenia po trawnikach. Osoby o niskim natężeniu motywatora „honor” stawiają na funkcjonalność i skupiają się na celu. Sposoby jego osiągania są na drugim miejscu. „Jeżeli mogę dotrzeć do celu szybciej, to po co omijać trawnik dla samej zasady?”. 

Razem na dwóch biegunach 

Wyobraźmy sobie sytuację, w której osoby o przeciwnych motywacjach związanych z zasadami żyją pod jednym dachem. Jedna osoba jest „zasadnicza”, a druga idzie przez życie z transparentem „break the rules”. Wspólne mieszkanie może okazać się wyzwaniem , zwłaszcza gdy w rodzinie pojawiają się dzieci i trzeba obrać taktykę wychowawczą. Różnice w motywacji mogą sprawić, że dzieci będą otrzymywać odmienne przekazy od matki i ojca. 

Pytanie za czyją motywacją będą podążać zależy od ich wewnętrznego układu motywacyjnego, a w zasadzie jednego z jego elementów. Mimo że motywacja u dzieci ulega zmianie, a ich system motywacyjny nie jest w pełni ukształtowany, możemy określić czy dziecko ma skłonności do zachowań związanych z dużym bądź małym natężeniem motywatora „honor”.  Obserwacja dziecka wystarczy, by zbadać jego motywację. Zwracajmy uwagę na jego/jej nastawienie np. do szkoły i panujących w niej reguł. Wsłuchujmy się uważnie w sposób, w jaki się wypowiada. Ile razy słyszeliśmy o tym, czy zasady są ważne. „Mamo, sama mi obiecywałaś”- to przykładowy komunikat dziecka, które kieruje się w życiu zasadami, dla którego zobowiązania są istotne. Zastanówmy się, czy nasze dziecko jest ponadprzeciętnie sumienne? Czy traktuje poważnie ustalenia z rodzicem/opiekunem i nauczycielem? 

Sztuka kompromisu

Osobom o wysokiej wartości motywatora honor bardzo trudno porozumieć się z osobami o niskiej wartości tego motywatora. Mamy w zwyczaju myśleć o sobie w samych superlatywach. Wysokie natężenie motywatora „honor” sprawia, że ludzie postrzegają się jako bardzo odpowiedzialnych, uczciwych, lojalnych, o niezłomnym charakterze i zasadach Mają również tendencje do postrzegania osób z drugiego końca bieguna, jako nielojalnych, nieuczciwych, bez zasad moralnych i charakteru. Uważają, że są oportunistami i nie można na nich polegać. 

Osoby o niskiej potrzebie „honoru” uważają się za jednostki zorientowane na cel, praktyczne i spontaniczne. W ich oczach osoby z dużą potrzebą „honoru” są obłudne, bojaźliwe i brakuje im ikry. Są strażnikami moralności, hipokrytami, moralnie zarozumiałymi, wyniosłymi i aroganckimi. 

W 2017 roku Polacy po raz pierwszy wzięli udział w badaniu porównawczym najsilniejszych motywacji charakteryzujących poszczególne kraje, w których istnieje możliwość wykonania profilu motywacyjnego prof. Reissa. Zleciła je po śmierci profesora jego żona. Badanie dotyczyło głównie ludzi w USA i Europie. W porównaniu do Amerykanów i pozostałych Europejczyków objętych badaniem u Polaków jedną z wyróżniających motywacji jest honor. To dobra motywacja na przetrwanie kryzysów, a mieliśmy ich w historii naszego kraju całe mnóstwo. 

Można powiedzieć, że honor mamy we krwi. Tym bardziej powinniśmy częściej rozmawiać i myśleć na temat pozytywnych stron obu biegunów. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z odmiennym motywatorem jest wejście w buty drugiej osoby, empatia i wyobrażenie jakby to było być po drugiej stronie lustra.

Autor: Katarzyna Janas